Casanova

Awanturnik, libertyn, podróżnik, wolnomyśliciel, hazardzista, miłośnik kobiet, …ksiądz  –  Giovanni Giacomo Casanova, z łaski i wyboru kawaler de Seingalt, nie mówiąc już o innych, starannie przez siebie dobieranych nazwiskach. Urodzony 2 kwietnia 1725 roku w Wenecji, w rodzinie aktorów. Doskonały przedstawiciel swojej epoki. Swoją pierwszą przygodę miłosną przeżył już w wieku 12 lat. Zawsze niezwykle pewny siebie, cyniczny, zwykł mawiać o sobie:  „rumienię się, na myśl o tym, że nigdy się nie rumienię”. Podobno charakter miał wybuchowy, równie łatwo się śmiał, jak wpadał w gniew. Wykształcony i inteligentny. 

W latach 1738-42 studiował na Uniwersytecie w Padwie, potem kształcił się w seminarium, skąd został usunięty po niecałych dwóch tygodniach. Wielokrotnie więziony, często za długi. Lekkoduch, zawsze bez pieniędzy, wciąż na łasce zamożnych osób, piastujących wysokie stanowiska.

Wyrzuty sumienia zwykł nazywać: „niemądrymi przesądami”. Kobiety kochał jak na Włocha przystało, szczerze i głęboko tą jedną – jedyną, w tym jednym – jedynym momencie, a że momentów w życiu wiele… Jednak nawet on – mężczyzna, którego nazwisko stało się synonimem uwodziciela, odnalazł miłość swojego życia. Jej imię brzmiało Henrietta, z pochodzenia była Francuzką. Spotkał ją w drodze do Parmy. W swoich pamiętnikach pisał o niej: „ci, którzy sądzą, że kobieta nie wystarczy, by uszczęśliwiać mężczyznę przez wszystkie dwadzieścia cztery godziny doby, nigdy nie posiadali żadnej Henrietty”. Jego słodka Henrietta opuściła go po półtorarocznym romansie. Jej ostatnia wiadomość pozostawiona sławnemu kochankowi, miała zostać napisana diamentem na szybie, a brzmiała ona: „Henriettę też zapomnisz”. Jednak nie zapomniał. Gdy 20 lat później, w 1769 roku zachorował na zapalenie płuc, okazało się że jego ówczesna opiekunka jest służącą Henrietty. Casanova nawiązał korespondencję ze swoją dawną miłością, w tamtym czasie już bogatą wdową. Jednak nie spotkali się. Chociaż jej uczucie nie wygasło, to jednak stateczna matrona, obawiała się… plotek. 

Czy był przystojny? Osądźcie sami patrząc na portrety poniżej.

Casanova był potężnie zbudowany (1,86 m), miał śniadą cerę, wysokie czoło, jego nos był cienki i długi,  a oczy lekko wyłupiaste  o żywym i bystrym spojrzeniu. 

Ten silny, odważny mężczyzna był niezwykle wytrzymały fizycznie. Chociaż, gdy czytamy jego pamiętniki, w jednym miejscu natrafiamy na historię, która w zabawny sposób przeczy tej opinii. Casanova przebywając w więzieniu „Pod Ołowianym Dachem”, poważnie zachorował. Jego rozmowa z wezwanym medykiem przedstawiała się następująco:

– Należałoby przepędzić melankolię – rzekł mi – jeżeli chcesz pan odzyskać zdrowie.
-A więc proszę napisać taką receptę i zanieść do jedynego aptekarza, który potrafi zrobić z niej użytek. Pan Cavalli jest złym lekarzem, który dał mi „Serce Jezusa” i „Tajemniczy gród”.
-Te dwa medykamenty mogły wywołać gorączkę i hemoroidy. Będę czuwał nad panem.”

Owymi „medykamentami” były książki: „Tajemniczy gród siostry Jezusowej, Maryi, zwanej Agardą”, oraz „Adoracja Serca Jezusowego” autorstwa Caravita – jezuity, dostarczone Casanovie jako więzienne lektury, „uprzyjemniające” mu pobyt „Pod ołowiany dachem”. Zatem, nie tak wiele znowu  było potrzeba, by ten dzielny mężczyzna ciężko zachorował.

W wieku 35 lat, będąc człowiekiem obytym i niepospolicie zdolnym, Casanova zaczyna swoje podróże po Europie. Jedną z teorii dotyczących owych podróży, była ta według  której Giacomo miał być agentem masonerii, inni natomiast twierdzą, że był na usługach zakonu Jezuitów. Jak było naprawdę, zapewne już się nie dowiemy. Być może jak większość ludzi, o podobnej osobowości, po prostu nie potrafił długo  usiedzieć na jednym miejscu.

W swoich podróżach, Casanova odwiedził również Polskę. Oto co pisze o polski królu Stanisławie Auguście: „Król Polski jest niskiego wzrostu, ale dobrze zbudowany, twarz zaś ma niezwykle wyrazistą. Wysławia się łatwo, a wszystko, co mówi, skrzy się dowcipem i błyskotliwością myśli. (…) Ilekroć pomyślę o budzących szacunek, wielkich zaletach tego wspaniałego władcy, trudno mi pojąć, jak mógł on popełnić tak olbrzymie błędy, z których wcale nie najmniejszym jest ten, że przeżył swoją ojczyznę.” Natomiast o samych Polakach pisze następująco: „Trzeba rzec, że pod przykrywką układnych manier i łagodności Polacy zachowali coś dzikiego i barbarzyńskiego. W ich wylewnej przyjaźni, jak i w gorącej, pamiętliwej nienawiści, wyczuwa się jeszcze Sarmatów i Scytów. Zdają się nie rozumieć, że honor zabrania napadać gromadą na wroga, gdy tylko nadarzy się sposobność.”

Oczywiście, w trakcie tej wizyty nie mogło obyć się bez awantury. Osobnik pokroju Casanovy, pośród polskiej szlachty, był jak iskra w składzie z prochem strzelniczym. Naturalnie, poszło o kobietę. Jeden z polskich magnatów Branicki, zastał Casanovę, w garderobie swojej kochanki Cassati – baletnicy. Zazdrosny Branicki natychmiast, niesłusznie posądził Casanovę o flirt z Cassati. I tak od słowa, do słowa, doszło do pojedynku między panami. Polecam wszystkim opis owego pojedynku, szacunek jaki okazywali sobie do samego końca przeciwnicy, we współczesnym czytelniku budzi on prawdziwy podziw. Pojedynkiem tym Casanova zaskarbił sobie tak samo wielu przyjaciół, co wrogów. Ostatecznie jednak ten Wenecki awanturnik popadł w niełaskę pośród polskich szlachciców, miał w tym dopomóc pewien oczerniający go anonim. Wreszcie z rozkazu króla polskiego, musiał opuścić Warszawę. 

Casanova żył ponad 70 lat. W tamtych czasach i przy swoim awanturniczym trybie życia, niewątpliwie pobił  rekord długowieczności. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Żyłem jako filozof, umieram jako chrześcijanin”.

Źródła: „Pamiętniki” G.G. Casanova, wyd. Czytelnik, opr. Tadeusz Evert, oraz https://pl.wikipedia.org/wiki/Giacomo_Casanova