Blizna

Park Historyczny Blizna mieści się na terenie gminy Ostrów w województwie podkarpackim, niespełna 40 kilometrów od Rzeszowa, dokładnie na terenie autentycznej lokalizacji niemieckiego poligonu broni rakietowej V1 i V2. Głównym celem utworzenia Parku było zachowanie prawdy historycznej o miejscu, które odegrało dużą rolę w historii II wojny światowej oraz w tworzeniu broni o dalekim zasięgu.

W 1943 r. alianci zbombardowali „Wilczy Szaniec” – Peenemüde, czyli niemiecki ośrodek rakietowy. Wydarzenie to spowodowało podjęcie decyzji o przeniesieniu poligonu doświadczalnego na teren okupowanej Polski. W miejscowości Blizna (obecnie woj. podkarpackie) znajdował się ukryty pośród lasów tajny poligon wojskowy SS „Heidelager”. To właśnie tam zdecydowano się na utworzenie ośrodka, gdzie testowano nową broń: rakiety V1 i V2. Wieś która znajdowała się na tym terenie została wysiedlona, a na jej miejscu rozpoczęto budowę instalacji, szkolenie załóg, doprowadzono też tory, które umożliwiały transport. Niedaleko, w pobliżu Pustkowa znajdował się obóz pracy oraz dowództwo poligonu. Na terenie samego poligonu pracowała grupa wydzielona spośród ludzi przebywających w pustkowskim obozie pracy tzw. „Blizna – Kommando”.
W krótkim czasie na terenie poligonu powstały hangar, magazyny, hale montażowe, elektrownia polowa, baraki mieszkalne, linia kolejki wąskotorowej oraz wyrzutnie i stanowiska startowe dla rakiet.
W listopadzie 1943 r. rozpoczęto pierwsze próby. Niestety pierwsze rakiety spadały zaraz po starcie lub nie trafiały do celu. Nowa broń nad którą pracowali Niemcy miała zostać nieosiągalna dla artylerii przeciwlotniczej i myśliwców. Rakiety miały poruszać się z prędkością 4,5 tys. km/h.
Polski ruch oporu zorganizował akcję dzięki której części rakiet zebrane wokół niemieckiego poligonu trafiły do Londynu, gdzie zostały gruntownie zbadane. Pomimo wielu wad technicznych nowa broń zdołała wyrządzić sporo szkód. Do końca marca 1945 r. na Londyn spadło setki rakiet V2.
W 1944 r. gdy oddziały radzieckie wkroczyły do Polski poligon w Bliźnie został zlikwidowany, a urządzenia i instalacje zostały wywiezione w Bory Tucholskie, pozostałe w Bliźnie obiekty przed zniszczeniem broniła AK, która w brawurowej akcji zdobyła poligon.

W 1944 r. Niemcy rozpoczęli próby latających bomb V1. Ten model był znacznie wolniejszy od V2. Jego zasięg wynosił 300 km/h a maks. wysokość lotu wynosiła 3 km. Poprzez gorsze parametry V1 mogła być zwalczana przez obronę przeciwlotniczą.

W tydzień po otwarciu drugiego frontu w Europie, mającego odciążyć dotychczas samotnie walczący Związek Radziecki, spokój londyńskiego nieba został brutalnie naruszony przeraźliwym wyciem pocisków sterowanych (latających bomb) V1. Natychmiastową koniecznością stało się opracowanie sposobów zwalczania tej nowej lotniczej broni, mającej postać bezpilotowych samolotów, wypuszczanych masowo przez Niemców z wyrzutni na kontynencie. Razem z wieloma innymi moje dywizjony myśliwskie zostały przerzucone na południowe wybrzeże Wielkiej Brytanii. Startowaliśmy z lotnisk gęsto położonych tuż przy brzegu natychmiast po nadejściu meldunku radiowego o zbliżaniu się chmary V1. Były one dla nas latającymi tarczami strzelniczymi; nurkowaliśmy na nie i zestrzeliwaliśmy zanim osiągały Londyn lub inne cele. Była to zabawa wprawdzie wesoła jak na odpustowej strzelnicy, ale i niebezpieczna. Wielu z moich pilotów zebrało przy tym gorzkie doświadczenia, zwłaszcza, jeśli przed zestrzeleniem V1 zbytnio się do niego zbliżali. Gdy eksplodował, bywało często tak, że detonacja dosięgała i mojego myśliwca. Dopiero po dwóch dniach walki z V1 opracowaliśmy prawidłową taktykę: wystarczało ostrzelać pocisk ogniem karabinów maszynowych z odległości około dwustu metrów, zapewniającej pełne bezpieczeństwo. Później wynaleźliśmy metodę znacznie zabawniejszą. Po przechwyceniu V1 należało zbliżyć się do niego i podważyć lekko końcówką własnego skrzydła koniec skrzydła pocisku. Wytrącało go to z równowagi. traciła kierunek i zaczynała kręcić beczki; z ciągle pracującym silnikiem wpadała do Kanału, gdzie szkodę wyrządzała tylko rybom. Ten sposób walki z V1 bardzo szybko dotarł do wiadomości Niemców. Pod końcówkami skrzydeł V1 zaczęli umieszczać małe ładunki wybuchowe. Dwóch moich pilotów znalazło się niespodziewanie u świętego Piotra; kiedy dotknęli końcówki skrzydła V1 eksplodował nie tylko pocisk, ale i ich samoloty. Musieliśmy wrócić do pierwotnej metody strzelania z odległości dwustu metrów Nasze strzeleckie zabawy dobiegły końca, kiedy odkryto w końcu położenie ramp startowych V1 w Normandii i Pas-de-Calais i zniszczono je nalotami bombowymi.”
Jan Zumbach „Ostatnia walka”.

Po wojnie twórca rakiet został zatrudniony przy amerykańskich projektach rakiet kosmicznych, w tym przy misji Apollo

Obecnie w Parku Historycznym Blizna można zobaczyć resztki instalacji wyrzutni, hali montażowej, bunkry obserwacyjne, zrekonstruowany barak, makietę rakiety V2 w skali 1:1 oraz latającej bomby V1. Na terenie parku znajduje się również ekspozycja muzealna z wieloma ciekawymi eksponatami, zdjęciami i dokumentami.

Więcej informacji na temat parku: https://www.parkhistorycznyblizna.pl/